- Gratuluję - mówi policjant - jest pan tysięcznym kierowcą, który przejechał naszą nową szosą. Oto nagroda pieniężna od firmy budującej drogi.
Obok pojawia się reporter i pyta:
- Na co wyda pan te pieniądze?
- No cóż - odpowiada po namyśle kierowca - chyba w końcu zrobię prawo jazdy...
Żona kierowcy z przerażeniem:
- Nie słuchajcie go panowie... On zawsze lubi sobie pożartować, gdy za dużo wypije!
W tym momencie z drzemki budzi się, siedzący z tylu dziadek i widząc policjanta dodaje:
- A nie mówiłem, że kradzionym samochodem daleko nie zajedziemy?!
* * *
W czasach PRL żony trzech policjantów spierają się, który z ich mężów jest głupszy.
- Mój przejechał na czerwonym świetle i sam sobie wypisał mandat.
- Mój zgubił kluczyki od samochodu, otworzył go śrubokrętem i sam się aresztował za włamanie.
- To nic, mój przeskoczył ladę w Peweksie i poprosił o azyl!
* * *
Jedzie czarny Mercedes na pruszkowskich numerach. W środku czterech łysych, w bagażniku biznesmen. Gość w bagażniku trzęsie się ze strachu, aż popuścił trochę w spodnie. Nagle samochód się zatrzymuje, otwiera się klapa bagażnika i facetowi ukazuje się policjant. Biznesmen zbolałym głosem, lecz z wyraźną ulgą:
- O Boże! Jak się cieszę, że pana widzę!
- Z czego się kur*a cieszysz debilu?! Posuń się!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz