sobota, 31 maja 2014

Nowiutki mercedes

Siedzi baca na przyzbie chaty... zamyślony jakiś. Przechodzi turysta, patrzy... w końcu pyta:
- Baco,co tak dumacie?
- Ano, panocku... myślem tak, myślę. No i ...wahom się, wahom cós...
- A czemuż to sie baco wahacie?
- A bo panocku wczora było tu u nas wesele... No i zech po mordzie dostoł, a jesce mi i babe zepsuli...
- Oj, to niedobrze! I co wy nato?
- Ano... Dzisiaj poprawiny! Baba chce iść, a jo się wahom...

* * *

Turysta jedzie szlakiem górskim na nowiusieńkim rowerze i mija siedzącego przed szałasem bacę.
Baca go pyta:
- Skąd macie panocku taki piękny rower?
- Nie piło się, nie paliło, oszczędzało, to i się kupiło!
Pojechał dalej, za kilka godzin wraca, a przed szałasem bacy stoi nowiutki mercedes.
- Baco, skąd macie taki piękny samochód?
- Ano butelki sprzedałem.

* * *

Idzie dziewczyna do Zakopanego. Po drodze spotyka bacę i się go pyta:
- Daleko do Zakopanego?
- A jakieś 2 km.
- A mogę się z panem zabrać?
- Pewnie - odpowiada baca.
Minęła trochę czasu i dziewczyna znów pyta górala:
- Daleko jeszcze do Zakopanego?
- Teraz to jakieś 5 km.
- Ale wcześniej było 2?!
- Toć nie mówiłem, że do Zakopanegojadę.

Co tak hałasuje?

Zajączek i niedźwiedź jechali pociągem na komisję wojskową. Zajączek wypadł z pociągu i wybił sobie wszystkie zęby. Pobiegł jednak na skróty i dotarł na miejsce szybciej niż miś. Kiedy mis wchodził do budynku, zając już wychodził z komisji.
- No i co?- spytał miś.
- F pofzątku!- odpowiedział zając. - Sfolniony. Bfrak ufzębienia!
Mis chwilę myślał, odszedł na bok, wziął kamień i też wybił sobie zęby. Na wychodzącego z komisji misia, oczekiwał już zając.
- No i cfo? - pyta zając.
- F pofrządku! - odpowiada miś - Sfolniony! Płafkoftopie!

* * *

Wąż mówi do węża:
- Sssłuchaj, czy my jesssteśmy jadowite?
- No, chyba tak.
- Kurde, bo sssię w język ugryzłem.

* * *

Zima. Legowisko niedźwiedzi. Mały niedźwiadek budzi starego siwego misia:
- Dziadku! Dziadku, opowiedz mi bajkę!
- Śpij! - mruczy dziadek - Nie czas na bajki...
- Ale dziadku, dziadku! No to pokaż teatrzyk! Ja chcę teatrzyk! - krzyczy mały.
- No dobrze... - sapie dziadek. Gramoli się pod łóżko i wyciąga stamtąd dwie ludzkie czaszki. Wkłada w nie łapy i wyciągając przed siebie mówi:
- Docencie Nowak, a co tam tak hałasuje w zaroślach?
- To na pewno świstaki, panie profesorze...

piątek, 30 maja 2014

Co mamy z gąski?

Przychodzi Jasio ze szkoły. Tata mówi do niego:
- Jasiu policz do 10.
- Jasiu liczy:
- 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10.
Tata na to:
- Jasiu, a gdzie masz 1?
- W swoim dzienniczku!

* * *

Nauczycielka w szkole pyta Jasia.
- Jasiu, powiedz co mamy z gąski?
- Smalec.
- Dobrze Jasiu, ale co jeszcze?
- Smalec.
- No dobrze... Powiedz mi, co masz w poduszce?
- Dziurę.
- A co jest w tej dziurze?
- Pierze.
- No to co mamy z gąski?
- Smalec.

* * *

Pani pyta Jasia:
- Gdzie twoja praca domowa?
- Nie uwierzy mi pani, ale z tej kartki, na której ją napisałem zrobiłem samolocik i porwali go terroryści...

Lepiej zapłacić fakturę

Rozmawia ze sobą dwóch dyrektorów:
- Podobno masz nową sekretarkę?
- Owszem.
- I jesteś z niej zadowolony?
- Po pierwszym dniu trudno powiedzieć...
- Młoda, ładna?
- Taka sobie...
- A jak się ubiera?
- Bardzo szybko.

* * *

Sekretarka wchodzi do gabinetu dyrektora i mówi:
- Dyrektorze, jakiś facet czeka na pana w sprawie niezapłaconej faktury. Nie chciał się przedstawić.
- A jak wygląda?
- Wygląda tak, że lepiej zapłacić...

* * *

Do gabinetu dyrektora wchodzi sekretarka:
- Panie dyrektorze, jest tutaj inżynier Kowalski i mówi, że ma mały interes...
- A czy to moja wina? Niech idzie do seksuologa...

czwartek, 29 maja 2014

Chuck Norris 2

Tylko Chuck Norris potrafi rozmawiać z cyklopem w cztery oczy.

* * *

Kiedyś Chuck Norris kopnął kogoś z półobrotu tak mocno, że jego stopa nabrała prędkości światła, cofnęła się w czasie i zabiła Amelie Earhart gdy ta leciała nad Pacyfikiem.

* * *

Co Chuck Norris zrobi gdy napadnie go armia?
Otoczy ją.

* * *

W czym Chuck Norris jest gorszy od teściowej?
W tym, że teściową można zamordować, udusić, otruć a Chucka NIE!

* * *

Chuck Norris jest w 1/8 Indianinem. Nie ma to nic wspólnego z jego przodkami, zjadł po prostu jednego.

Badanie u lekarza

Do psychiatry przychodzi elegancko ubrany mężczyzna:
- Co panu dolega? - pyta go lekarz.
- Ciągle chodzą po mnie krasnoludki - odpowiada facet otrzepując się nerwowo.
- Tylko nie na biurko! - krzyczy lekarz.

* * *

Przychodzi kobieta z synem do psychiatry i mówi:
- Panie doktorze chciałbym aby przebadał pan mojego 15-letniego syna.
Doktor na to:
- Pani syn cierpi na psychozę maniakalno-depresyjną, połączoną z atakami agresji, otumanieniem i zaburzeniami świadomości z dodatkowym brakiem równowagi psychicznej. Jednak prognozy są optymistyczne. Pani syn ma bardo duże szanse na pełny powrót do zdrowia.
Kobieta zdębiała i pyta:
- Ale przecież pan go nawet jeszcze nie widział, nie mówiąc nawet o przebadaniu.
- Sama pani przecież powiedziała że ma 15 lat...

* * *

Godzina 3:00 w nocy, pielęgniarka budzi pacjenta:
- Panie Kowalski, Panie Kowalski niechże się pan obudzi!
Mocno jeszcze zaspany pacjent pyta:
- Tak siostro? Co się stało?
Pielęgniarka na to:
- Zapomniałam dać panu tabletki na sen!

środa, 28 maja 2014

Pomaluje sufit

Jaka jest różnica między prostytutką, nimfomanką a blondynką?
Prostytutka mówi: - Skończyłeś już?
Nimfomanka mówi: - Co, już skończyłeś?
Blondynka mówi: - Beżowy... tak. Pomaluję sufit na beżowo!

* * *

Blondynka rozmawia ze swoją koleżanką o swoim wczorajszym zakupie:
- Wiesz, kupiłam sobie wczoraj wieżę do słuchania muzyki.
- Na pilota? - pyta się koleżanka.
- Nie na Mickiewicza - dopowiada blondynka.

* * *

- Blondynka idzie przez ulicę z przewiązaną wstążeczką świnią pod pachą. Przechodzień pyta:
- Skąd to masz?
Świnia odpowiada:
- Wygrałam na loterii.

wtorek, 27 maja 2014

Dzika krowa

Generałowi wojsk rodzi się wnuk. Wysyła więc podwładnego aby zobaczył dziecko. Po powrocie żołnierza generał go pyta:
- Jaki jest ten dzieciak?
- Podobny do pana.
- Czyli jaki?
- Mały, łysy i ciągle się drze.

* * *

Wizytacja w jednostce wojskowej. Pułkownik zdaje relację wizytującemu generałowi:
- Największym moim osiągnięciem jest wprowadzenie bezwzględnej dyscypliny.
W tym momencie otwierają się drzwi, wsuwa z nich głowę kapral i mówi:
- Ej, Ty stary moczymordo, biorę gazika, bo jedziemy z plutonowym po wódkę na wieczór, dobra?
Drzwi trzaskają, a pułkownik - dostrzegając zdziwienie w oczach generała - spokojnie wyjaśnia:
- Widzi pan, jeszcze rok temu żaden z nich by się nawet nie zapytał.

* * *

Idzie pijany generał z adiutantem przez las. Nagle coś zaszeleściło w krzakach. Generał niewiele myśląc strzelił. Adiutant pobiegł zobaczyć co to było. Po chwili wraca:
- Melduje posłusznie, że zastrzelił pan zwykłą krowę!
- To nie mogła być zwykła krowa - denerwuje się generał - zwykłe krowy nie wałęsają się po lasach! To musiała być dzika krowa!
Idą dalej. Znowu coś zaszeleściło. Generał znów strzelił i adiutant poleciał sprawdzić. Wraca i mówi:
- Melduje posłusznie, że zastrzelił pan dziką babę!

Gdzie jest ta Indianka

Polaka Ruska i Niemca złapał Diabeł i mówi:
- Mam dla was trzy zadania:
Pierwsze: Przejść przez most pod obstrzałem.
Drugie: Przywitać się z niedźwiedziem podając mu rękę - uścisnąć mu łapę.
Trzecie: I zgwałcić bardzo starą i sprytną Indiankę.
Popatrzyli po sobie zdziwieni i postanowili podołać tym zadaniom. Pierwszy poszedł Rusek, lecz udało mu się dojść tylko do połowy mostu. Drugi poszedł Niemiec, przeszedł most, lecz gdy wszedł do klatki niedźwiedzia, wystraszył się. Następnie poszedł Polak, przeleciał przez most, wpada do klatki, a tam jak nie zacznie się kotłować... W powietrze wzbił się tuman kurzu. Ale po jakiejś godzinie z klatki wychodzi zziajany, zdyszany i podrapany Polak i pyta:
- Ty Diabeł, to gdzie jest ta Indianka, której mam podać łapę?

* * *

Polak, Niemiec i Rusek są na zawodach pływackich. Rusek nie ma rąk, Niemiec nie ma nóg, a Polak nie ma ani rąk, ani nóg. Podchodzi do nich ratownik i pyta, czy sobie poradzą. Wszyscy zgodnie odpowiedzieli, że sobie poradzą, po czym wszyscy ustawili się na starcie. Rusek i Niemiec jakoś sobie poradzili, a Polak poszedł na dno. Ratownik go wyciągnął i pyta:
- Polak, co się stało? Przecież mówiłeś, że sobie poradzisz.
A Polak na to:
- Zabije tego drania co mi czepek na uszy naciągnął.

* * *

Przez pustynię idzie Polak, Niemiec i Rosjanin. Są bardzo zmęczeni. Nagle widzą dwugarbnego wielbłąda. Polak usiadł na jednym garbie, Niemiec na drugim.
- A gdzie ja? - pyta rozżalony Rosjanin.
Polak podnosi ogon wielbłąda i mówi:
- A ty, Sasza, do kabiny.

niedziela, 25 maja 2014

Egzamin na medycynie

- Jak tam po ostatniej imprezie?
- Nie no spoko... Poznałem nowy przypadek.
- Heheh, Jaki?
- Wymiotownik: Po czym? Po ilu?

* * *

Na egzaminie znudzony profesor mówi do niezbyt dobrze przygotowanego studenta:
- Dobrze. Zadam tylko jedno pytanie uśredniające. Jak pan odpowie to pan zdał, jeśli nie, to dwója. Ile liści jest na tym drzewie za oknem?
- 3487 - odpowiada bez zająknięcia student.
- Jak pan to policzył? - pyta zdumiony profesor prostując się na krześle.
- A to już, panie profesorze, jest drugie pytanie.

* * *

Egzamin na medycynie, z rozpoznawania narządów. Na stole przed egzaminatorami stoi skrzynka z otworem na rękę. w niej narządy do rozpoznawania. Wchodzi pierwszy student, wkłada rękę, rozpoznaje nerkę, wyjmuje ją, dostaje 5 i wychodzi.
Wchodzi drugi, grzebie, rozpoznaje serce, wyjmuje je dostaje 5 i wychodzi.
Wchodzi trzeci, grzebie, grzebie, nie może nic rozpoznać, w końcu mówi:
- Kiełbasa!
- Proszę wyjąć - krzyczy egzaminator zadowolony, że obleje studenta.
W tej chwili student wyjmuje ze skrzynki kiełbasę. Zakłopotani egzaminatorzy postanawiają dać mu 5. Student wychodzi, po czym jeden egzaminator mówi do drugiego:
- Panie docencie, to czym myśmy wczoraj tę wódkę zagryzali?

sobota, 24 maja 2014

Wygrana w lotto

- Żona pyta męża:
- Kochanie? Co byś zrobił, gdybym wygrała w lotto?
- Wziąłbym połowę i się wyprowadził.
Żona na to:
- Trafiłam trójkę. Bierz 10 zł i żegnaj.

* * *

Pewna para miała czterech synów. Trzech było wysokimi blondynami, tylko jeden, najmłodszy był niski i czarnowłosy. Gdy przyszedł czas na męża, pyta on żony:
- Kochanie, powiedz mi, tylko szczerze, czy nasz najmłodszy jest moim synem?
- Tak, oczywiście. Przysięgam kochanie!
I wtedy mężczyzna mógł odejść w spokoju. Chwilę potem żona pomyślała:
"Całe szczęście, że nie zapytał o pozostałych trzech."

* * *

Sędzia do oskarżonej:
- Wiec nie zaprzecza pani, że zastrzeliła męża podczas transmisji z meczu piłkarskiego?
- Nie, nie zaprzeczam.
- A powie nam pani, jakie były ostatnie słowa męża?
- Oj strzelaj, prędzej, strzelaj...

Wraca marynarz z rejsu

Jest zima. Marynarz wraca wcześniej z rejsu do domu. W tym samym czasie, gdy żona przyjmuje kochanka. Wypycha go w pośpiechu nagiego na balkon. Przyjmuje serdecznie męża, podaje mu kolację. Mieszkanie na 10 piętrze, na zewnątrz mróz, gość z balkonu nie wytrzymuje i puka w okno. Otwiera mu zdziwiony marynarz:
- Bardzo pana przepraszam, byłem właśnie u sąsiadki na górze, kiedy wrócił jej mąż. Zeskoczyłem na wasz balkon. Czy mógłby mi pan pomóc?
- Panie, my mężczyźni musimy sobie pomagać.
Pożyczył facetowi swoje ubranie, poczęstował kieliszkiem wódki i spokojnie pożegnał. Wieczorem kładąc się do łóżka nagle się zamyślił:
- Maryśka, albo ty jesteś kur*a, albo nam piętro dobudowali.

* * *

Maż na delegacji, u żony kochanek, a tu nagle odgłos klucza w zamku. Babka, niewiele myśląc, mówi:
- Stań na środku, tak jak jesteś - goły, a ja powiem staremu, że taką statuę kupiłam.
Maż wchodzi, rozgląda się, zauważa:
- A to co?!
- No... Taką statuę kupiłam, znajomi też mają, teraz taka moda.
Maż machnął ręka i poszedł spać. Żona też. W środku nocy mąż wstaje, idzie do kuchni, wyciąga chleb, smaruje masłem, kładzie szynkę, serek, ogóreczka. Podchodzi do statuy i wręcza ze słowami:
- Masz, ja tak trzy dni stałem, żeby choć kur*a nakarmiła.

* * *

Ona i on siedzą blisko siebie na kanapie. Dzwoni telefon. Ona odbiera:
- Kto dzwonił?
- Mój mąż.
- O! Co mówił?
- Że spóźni się do domu, bo gra z tobą w brydża...

piątek, 23 maja 2014

Podwodne zawody

Przychodzi Janas do wróżki i pyta o wynik meczu Polska - Niemcy. Wróżka odpowiada:
- Polacy w tym meczu strzelą cztery bramki.
Zadowolony Janas odetchnął, ale wróżka dodaje po chwili:
- Bramki zdobędą dwie Klose i dwie Podolski.

* * *

Z kim polska reprezentacja spotka się po eliminacjach w fazie grupowej MŚ?
- Z kibicami na Okęciu.

* * *

Są zawody w tym kto najdłużej wytrzyma pod wodą. Pierwszy pan wytrzymał minutę i wszyscy ludzie go pytają jak to zrobił? A on odpowiedział:
- ''Trening, trening i jeszcze raz trening".
Następny wytrzymał dwie minuty i znowu wszyscy ludzie go pytają jak on to zrobił? A on odpowiedział:
- ''Trening,trening i jeszcze raz trening".
Kolejny zawodnik wytrzymał trzy minuty i wszyscy ludzie go pytają jak tego dokonał? A on na to:
- ''Trening,trening i jeszcze raz trening".
Przyszedł następny, wchodzi do wody. Mija minuta, nic. Dwie, nic. Trzy minuty, nic. Po czwartej minucie wychodzi, ledwie oddycha, więc lekarze szybko do niego podbiegli, ale na szczęście nic się nie stało, wszyscy ludzie pytają jak on to zrobił? A on na to:
- Gdzieś musiałem gaciami zahaczyć!

czwartek, 22 maja 2014

A co dostanę za?

Idzie Adam i Ewa przez Raj. Ewa pyta Adama drżącym głosem:
- Adamie kochasz Ty mnie?
Adam odpowiada:
- A kogo mam kochać?

* * *

Pan Bóg stworzył Adama. Adam cieszył się światem, jaki Bóg dla niego stworzył. Jednakże po pewnym czasie stwierdził, że bardzo mu się nudzi. Poskarżył się wiec Panu Bogu. Bóg na to:
- Adamie. Mogę stworzyć ci istotę, która będzie piękna, inteligentna, będzie spełniała twoje życzenia, dogadzała ci i będzie ci posłuszna, ale to kosztować cię będzie rękę i nogę. Adam myśli i myśli. W końcu mówi:
- A co dostanę za żebro?

* * *

I Bóg rzekł "Kobieto, ty będziesz miała wielkie bóle podczas porodu. Mężczyzno, ty będziesz ciężko pracował, o ile znajdziesz pracę. I ziemia będzie miejscem wielkich cierpień. I Adam rzekł:
- Ale Boże, wszystko to za jedno jabłko? Jutro mogę Ci przynieść całą skrzynkę...

500 złotych mandatu

Pijany facet leży w parku na trawie obok tabliczki z napisem: "Nie deptać trawników". Podchodzi do niego policjant i pyta groźnie:
- Przecież tu pisze, że nie można deptać trawników!
- Ja nie depczę, ja leżę.

* * *

Policjant zatrzymuje fiata 126p, który jechał z prędkością 160 kilometrów na godzinę. Z samochodu wychodzą: długowłosy facet ubrany w skórę oraz wielki mamut.
- Ty, metalowiec! Wiesz, że jechałeś z tym swoim owłosionym słoniem 160 kilometrów na godzinę? Płacisz 500 złotych mandatu.
- Po pierwsze: nie jestem metalowcem, tylko jaskiniowcem. Po drugie: to nie owłosiony słoń, tylko mamut, a po trzecie: niech mamut płaci mandat, bo to akurat on kierował!

* * *

Policjant podchodzi do płaczącego na ulicy chłopca.
- Dlaczego płaczesz?
- Bo się zgubiłem.
- A gdzie mieszkasz?
- Nie wiem. Przedwczoraj przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania.
- To powiedz chociaż, jak się nazywasz!
- Nie pamiętam. Wczoraj mama znowu wyszła za mąż...

środa, 21 maja 2014

Klub golfowy

W klubie golfowym ktoś czyta na głos gazetę.
- Słuchajcie! Piszą tu, że jakiś facet zabił swoją żonę kijem golfowym!
Zapadła cisza. W powietrzu wisi jedno oczywiste pytanie. W końcu jeden golfista nie wytrzymuje i pyta nieśmiało:
- Piszą tam, ilu uderzeń potrzebował?

* * *

Cholera jasna! - denerwuje się trener drużyny piłkarskiej po przegranym meczu - Mówiłem przed meczem "Zagrajcie, jak jeszcze nigdy nie graliście", a nie "Zagrajcie, jakbyście jeszcze nigdy nie grali"!

* * *

Świeżo upieczony trener mówi do prezesa klubu:
- Potrzebujemy dwóch dobrych obrońców, już sobie ich wypatrzyłem, razem kosztują 3 miliony.
Prezes się zastanawia i po chwili odpowiada trenerowi:
- Widzisz Kazik, za 3 bańki to ja mam 9 punktów w lidze.

Kto wziął Bastylię

Ojciec pyta syna:
- Co robiliście dziś na matematyce?
- Szukaliśmy wspólnego mianownika.
- Coś podobnego! Kiedy ja byłem w szkole, też szukaliśmy wspólnego mianownika! Że też nikt go do tej pory nie znalazł...

* * *

- Ech, ta 2B! - żali się nauczyciel historii - Nie wytrzymam z tymi baranami! Pytam ich kto wziął
Bastylię, a oni krzyczą, że to nie oni!
- Niech się pan tak nie denerwuje - uspokaja dyrektor - może to rzeczywiście ktoś z innej klasy.

* * *

Do szkoły zaproszono fotografa i nauczyciel namawia dzieci, by każde kupiło odbitkę zdjęcia grupowego.
- Pomyślcie tylko, kiedy będziecie już dorośli, popatrzycie na tę fotografię i powiecie: "To Ala, teraz jest lekarzem" albo "To jest Tomek. Teraz jest prawnikiem."
Na to cienki głosik z tyłu sali:
- A to jest nauczyciel. Teraz już nie żyje.

poniedziałek, 19 maja 2014

Nikt nie przyszedł

W góralskim kościółku wystrojone gaździny klęczą przed ołtarzem i modlą się żarliwie. Nagle jedna pierdnęła. Zaczerwieniona, próbując odwrócić od siebie uwagę. Złapała się za nos i zaczęła się rozglądać wokół, pytając:
- Która to, która?
Stara Maciejowa ze zdziwieniem:
- A cóż to, Jaśkowa? Dwie dupy macie, że nie wiecie, która?

* * *

Płacze Maryna na polu, podchodzi baca:
- Czego płaczesz Maryna?
- Oj, zgwałcili mnie zgwałcili!
- A o pomoc wołałaś?
- Oj, wołałam, wołałam!
- I nikt nie przyszedł?!
- Nikt nie przyszedł!
- A ku wsi wołałaś?
- Oj, wołałam, wołałam!
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- A ku halom wołałaś?
- Oj, wołałam, wołałam!
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- A ku lasowi wołałaś?
- Oj, wołałam, wołałam!
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- A ku wierchom wołałaś?
- Oj, wołałam, wołałam!
- I nikt nie przyszedł?
- Nikt nie przyszedł!
- Toć i ja sobie ulżę!

* * *

Śpiewa juhas na hali. Baca nie może wytrzymać i woła:
- Czego się drzes?!!
- Dyć to nie dżez, to folklor!

niedziela, 18 maja 2014

Woda i mleko

Przyleciało dwóch kosmitów na łąkę, patrzą i widzą zwierze w łaty. Spoglądają do swojego atlasu: Krowa pije wodę, daje mleko. Wzięli ją nad strumień, jeden wsadził jej łeb do wody, a drugi nadstawia miskę od tyłu. Po chwili wylatuje krowi placek wtedy ten z miską mówi:
- Podnieś jej łeb wyżej, bo muł z dna bierze.

* * *

Siedzą dwaj Marsjanie, a obok nich opada lądownik z flagą USA namalowaną na burcie. Zielone ludki patrzą na siebie i jeden mówi:
- Ty, stary! Przecież my nie mamy żadnej ropy!

* * *

Ekspedycja naukowa ufoludków wylądowała na ziemi w celu ustalenia, skąd pochodzi człowiek. Badaniom naukowym została poddana papuga oraz punk. Po kilku dniach dowódca ufoludków melduje do bazy:
- Ludzie są w błędzie myśląc, że pochodzą od małpy. Ustaliliśmy, że pochodzą od papugi!

sobota, 17 maja 2014

Zęby jak perły

Czy wiecie jak duży nos ma córka sołtysa Wąchocka?
- Może spokojnie palić papierosa pod prysznicem i nie martwić się, że jej zgaśnie.

* * *

Dlaczego córka sołtysa Wąchocka ma zęby jak perły?
- Bo nie dość, że rzadkie, to większość podróby.

* * *

Jak cienkie naleśniki robi żona sołtysa?
- Tak cienkie, że mają tylko jedną stronę!

* * *

Dlaczego w Wąchocku sieje się zboże na wzniesieniach?
- Żeby plony były wyższe.

* * *

Dlaczego w Wąchocku nie ma już balów przebierańców?
Bo na ostatnim córka sołtysa przebrała się za akumulator i wszyscy ją ładowali.

Kontrakt piłkarski

Fąfara przeglądając gazetę natrafia na artykuł: "Pięćdziesiąt milionów euro za kontrakt piłkarski". Po chwili odkłada gazetę i mówi do syna:
- Co tak ślęczysz nad tymi idiotycznymi zadaniami z matematyki?!
Wziąłbyś lepiej piłkę i poszedł na boisko pograć z kolegami.

* * *

Skoki spadochronowe w jednostce wojskowej. Porucznik mówi do szeregowego Fąfary:
- Szeregowy! To jest spadochron. Kiedy wyskoczycie z samolotu to pociągnijcie za tą linkę, wtedy otworzy się spadochron. Jeśli spadochron się nie otworzy to pociągnijcie za drugą linkę. Jeśli to nie podziała to pociągnijcie za trzeci linkę. A jeśli i to nie zadziała to macie w kieszeni instrukcję obsługi.
Fąfara wyskoczył z samolotu i chce otworzyć spadochron. Pociąga za pierwszą linkę i nic, za drugą linkę i nic, pociąga za trzecią linkę i nic. Wyjmuje instrukcję obsługi i czyta:
- Ojcze nasz któryś jest w niebie...

* * *

Komisja wojskowa.
- Fąfara, do jakiej formacji chcielibyście wstąpić?
- Do marynarki.
- Pływać umiesz?
- A co, okrętów nie macie?

Wykrywacz kłamstw

Co ma wspólnego prąd elektryczny i blondynka?
Prąd elektryczny robi napięcie, a blondynka na kolanach.

* * *

Profesor wynalazł nowe urządzenie połączenie krzesła elektrycznego i wykrywacza kłamstw.
Siadła brunetka:
- Myślę, że jestem mądra... Zabiło ją
Siadła ruda:
- Myślę, że jestem piękna... Zabiło ją
Siadła blondynka:
- Myślę... Zabiło ją

* * *

Kto był pierwszym elektrykiem na świecie?
Ewa bo pierwsza ciągnęła druta.

piątek, 16 maja 2014

Numer buta

Przychodzi Jasiu do taty i pyta:
- Tato jaka jest różnica między kobietą a mężczyzną?
Tata chwilę myśli, po czym odpowiada:
- Synku. Mama ma numer buta 37 a ja 42. I widzisz Jasiu. Różnica tkwi między nogami.

* * *

Jasio chwali się koleżance:
- Wiesz? Niedawno złapałem pstrąga. Taaakiego, jak moja ręka!
- Niemożliwe. Nie ma takich brudnych pstrągów!

* * *

Mama pyta Jasia:
- Co dziś robiłeś na podwórku?
- Udawałem ptaka.
- A co robiłeś? Śpiewałeś czy ćwierkałeś?
- Jadłem robaki.

Lekcji nie będzie

Nauczycielka języka polskiego pyta uczniów:
- Dzieci. Jak brzmi liczba mnoga do rzeczownika "niedziela"?
- Wakacje, proszę pani!

* * *

Na lekcji języka polskiego nauczyciel pyta:
- Czym będzie wyraz "chętnie" w zdaniu: "Uczniowie chętnie wracają do szkoły po wakacjach."?
Jeden z uczniów odpowiada:
- Kłamstwem, panie profesorze!

* * *

Dyrektor szkoły przechodzi korytarzem obok klasy, z której słychać straszny wrzask. Wpada, łapie za rękaw najgłośniej wrzeszczącego, wyciąga go na korytarz i stawia w kącie. Po chwili z klasy wychodzi kolejnych trzech młodzianów, którzy pytają:
- Czy możemy już iść do domu?
- A z jakiej racji?
- No... przecież skoro nasz nowy pan od matematyki stoi w kącie, to chyba lekcji nie będzie, prawda?

czwartek, 15 maja 2014

Wszystkie tramwaje

Grudzień. Zawieje, zamiecie, marznący deszcz ze śniegiem, wiatr dmie niesamowicie. Mały domek na przedmieściach. Nagle - pukanie do drzwi. Właściciel otwiera, patrzy, a tam teściowa:
- Mamusiu, co też mamusia w taką pogodę na ulicy robi? Niech mamusia natychmiast wraca do domu!

* * *

Jak długo należy patrzeć na teściową jednym okiem?
- Tak długo aż muszka ze szczerbinką będą w odpowiednim położeniu.

* * *

Pewien facet stoi na przystanku i po kolei całuje wszystkie przejeżdżające tramwaje. W końcu zatrzymuje go policja.
- Co pan wyprawia? Po co całuje pan te wszystkie tramwaje?
Facet na to:
- Bo wczoraj jeden z nich zabił moją teściową, a ja nie wiem który!

środa, 14 maja 2014

Moja karta graficzna

Żona informatyka wysyła go po zakupy.
- Kup parówki, a jak będą jajka, to kup dziesięć.
Facet po wejściu do sklepu pyta:
- Czy są jajka?
- Tak - odpowiada sprzedawczyni.
- To poproszę dziesięć parówek.

* * *

W kawiarence internetowej:
- Są wolne komputery?
Natychmiastowa odpowiedź właściciela:
- Nie, mamy same szybkie!

* * *

Siedzi kilku informatyków w barze, rozmawiają oczywiście o komputerach. W końcu jeden się wyłamuje i mówi:
- Cholera, zawsze gadamy o tych kompach – może tym razem porozmawiamy o czymś innym? Np... o dupach!
Pozostali spojrzeli po sobie i zapanowała niezręczna cisza... Po chwili jeden wypalił:
- Moja karta graficzna jest do dupy!

wtorek, 13 maja 2014

Coś by zjadł

Polak przyszedł we Francji do restauracji. Nie zna języka, jednak usiłuje coś zamówić:
- La Spagetti proszę i La piwo.
Kelner nie ma większych problemów i przynosi zamówienie
Zadowolony Polak dodaje:
- La jeszcze jedno piwo.
Znowu otrzymuje to co zamówił.
Prosząc o rachunek mówi więc do kelnera:
- La kelner widzi, jak ja La dobrze po La Francusku La mówię?
- Jakbym nie był Polakiem, to byś La gówno zjadł!

* * *

Dlaczego Rosjanie kradną zawsze po dwa samochody?
Bo wracają przez Polskę.

* * *

Dlaczego Anglicy rano nie wstają z łóżka?
Bo kiedy tylko to zrobią Polak zajmie ich miejsce.

poniedziałek, 12 maja 2014

Silnik na prąd

Kapral wchodzi wieczorem do sypialni rekrutów i pyta:
- Który z was był w cywilu elektrykiem?
- Ja! - zgłasza się jeden z żołnierzy.
- Dobra. Jesteś odpowiedzialny za to, żeby co wieczór o dziesiątej światło w sali było zgaszone.

* * *

Egzamin na studiach elektrycznych:
- Proszę powiedzieć, dlaczego silnik elektryczny się obraca? - pyta egzaminator.
- Bo jest elektryczność.
- I to ma być odpowiedź? Dlaczego, w takim razie, żelazko się nie obraca? Przecież też jest elektryczne!
- A bo ono nie jest okrągłe.
- No, a kuchenka elektryczna? Okrągła przecież, czemu się nie obraca?
- To z kolei z powodu tarcia - nóżki przeszkadzają.
- Tak?! A żarówka?! Okrągła! Gładka! Bez nóżek! Czemu żarówka się nie obraca?
- Obraca się, jak najbardziej!
- Co?!
- Przecież jak pan profesor ją chce wymienić, to co pan robi? Obraca ją pan!
- Hm, no tak, w samej rzeczy. Ale to przecież ja nią obracam, nie ona sama!
- Widzi pan... Samo z siebie nic się nie obraca! Taki silnik elektryczny, na przykład, potrzebuje do tego elektryczności.

* * *

- Mamo, z mego listu do św. Mikołaja wykreśl kolejkę elektryczną, a wpisz łyżwy.
- Nie chcesz już pociągu?
- Chcę, ale jeden już znalazłem w Waszej szafie.

Rekordy Guinnessa

Kiedyś naga napalona miss świata poprosiła Chucka Norrisa, by zrobił to, co umie najlepiej robić. Po chwili dostała z półobrotu.

* * *

Dlaczego w "Titanicu" w głównej roli obsadzili Leonardo Di Caprio?
Bo Chuck Norris by wszystkich uratował.

* * *

Podobno najszybsi rewolwerowcy potrafili wyjąc rewolwer i strzelić w niecałe 0.003 sekundy.
Chuck w tym czasie potrafi przelecieć wszystkie kobiety w kilkunastu miastach i zabić 8 takich rewolwerowców.

* * *

Chuck Norris goni 2 złoczyńców. Są dwa zakręty. Jeden złodziej ucieka w lewą drugi w prawą stronę. A Chuck Norris za nimi.

* * *

Drobnym druczkiem na ostatniej stronie Księgi Rekordów Guinnessa jest napisane, że wszystkie rekordy należą do Chucka Norrisa, a w reszcie książki są wymienieni ci, którzy się najbardziej do nich zbliżyli.

Od firmy budującej drogi

Policjant zatrzymuje samochód, którym jadą trzy osoby.
- Gratuluję - mówi policjant - jest pan tysięcznym kierowcą, który przejechał naszą nową szosą. Oto nagroda pieniężna od firmy budującej drogi.
Obok pojawia się reporter i pyta:
- Na co wyda pan te pieniądze?
- No cóż - odpowiada po namyśle kierowca - chyba w końcu zrobię prawo jazdy...
Żona kierowcy z przerażeniem:
- Nie słuchajcie go panowie... On zawsze lubi sobie pożartować, gdy za dużo wypije!
W tym momencie z drzemki budzi się, siedzący z tylu dziadek i widząc policjanta dodaje:
- A nie mówiłem, że kradzionym samochodem daleko nie zajedziemy?!

* * *

W czasach PRL żony trzech policjantów spierają się, który z ich mężów jest głupszy.
- Mój przejechał na czerwonym świetle i sam sobie wypisał mandat.
- Mój zgubił kluczyki od samochodu, otworzył go śrubokrętem i sam się aresztował za włamanie.
- To nic, mój przeskoczył ladę w Peweksie i poprosił o azyl!

* * *

Jedzie czarny Mercedes na pruszkowskich numerach. W środku czterech łysych, w bagażniku biznesmen. Gość w bagażniku trzęsie się ze strachu, aż popuścił trochę w spodnie. Nagle samochód się zatrzymuje, otwiera się klapa bagażnika i facetowi ukazuje się policjant. Biznesmen zbolałym głosem, lecz z wyraźną ulgą:
- O Boże! Jak się cieszę, że pana widzę!
- Z czego się kur*a cieszysz debilu?! Posuń się!

niedziela, 11 maja 2014

Którędy do Zakopanego

Ksiądz zgubił się w górach, spotyka bacę:
- Baco, którędy do Zakopanego?
- A za ile?
- Jak to, baco, za ile?! Za Bóg zapłać!
- A, to niech was Pan Bóg prowadzi...

* * *

Rozmawia dwóch górali:
- Baco... A jak bym się tak przespał z wasą żoną, to jak by my wtedy byli? Kumy? Śwagry?
- Wtedy... Wtedy to by my byli kwita.

* * *

Tatry. Mgła jak mleko. Przy szlaku siedzi baca z turystą. Ćmią fajeczkę i papierosa:
- Oj baco, baco...
- Łoj turysto, turysto...
- Oj lubicie wy owieczki, panie baco, lubicie...
- Łoj, łodwalcie się! Nie trza było leźć w góry w tym kozuchu, turysto...

Następna proszę

Przychodzi baba do lekarza w sprawie swojego brata.
- Co dolega pani bratu? - pyta lekarz.
- Wydaje mu się, że jest kurą.
- Od kiedy tak się zachowuje?
- Będzie, już ze trzy lata.
- To dlaczego przychodzi pani dopiero teraz?
- Bo potrzebne nam były jajka, ale teraz już nie chce się nieść.

* * *

Przychodzi martwa baba do lekarza i kładzie się na kozetce. Lekarz do niej:
- Co się pani tu tak rozkłada?
Baba na to:
- A co mam w kolejce gnić?

* * *

Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze, jak się schylam to tam mnie okropnie boli.
- Nie schylać się. Następna proszę!

sobota, 10 maja 2014

50 funtów

- Czy zauważyłaś, że od czasu jak zaczęliśmy Johnowi płacić pensa za każdy dobry stopień, przynosi ze szkoły same piątki? - zapytał Szkot małżonki.
- Oj coś mi się zdaje, że on się dzieli z nauczycielem - odpowiedziała żona.

* * *

Młody Szkot wraca z randki.
- Jak się udało spotkanie? - pyta tata Szkot.
- Nieźle, wydałem tylko 4 funty.
- Uuuuułaaaa... dużo. Za dużooooo!
- Ale ona więcej nie miała.

* * *

Małe szkockie miasto. Późny wieczór. Mężczyzna zatrzymuje taxi i poleca wykonanie kursu pod wskazany adres. Taksówkarz zatrzymuje się pod piękną willą. Pasażer obmacując wszystkie kieszenie dochodzi do wniosku, że pieniądze zostawił w domu i nie ma czym zapłacić. Wysiada z taksówki podchodzi do kierowcy i pyta:
- Przepraszam. Nie ma pan przypadkiem latarki? Bo mi 50 funtów wpadło między siedzenia.
W tym momencie słyszy zwiększające się obroty silnika i pisk opon taxi.

Mądry król

Dwie kobiety przyszły do króla Salomona i przywlekły ze sobą młodego człowieka.
- Ten młody człowiek zgodził się ożenić z moja córką! - powiedziała jedna.
- Nie! Zgodził się ożenić z moją córką! - wykrzyknęła druga.
Kobiety zaczęły się kłócić, aż król musiał przywołać straż by zapanowała cisza.
- Przynieść mi największy miecz w królestwie - powiedział - Trzeba przeciąć go na pół. Każda z was dostanie po połowie!
- Brzmi nieźle - powiedziała pierwsza kobieta.
Druga na to:
- O, panie, nie przelewaj niewinnej krwi. Niech inna kobieta go poślubi.
Mądry król nie wahał się ani chwili:
- Facet musi poślubić córkę pierwszej kobiety - zawyrokował.
- Ależ ona chciała przeciąć go na dwie części! - wykrzyknął zgodnie dwór króla.
- Właśnie dlatego widać, że to jest prawdziwa teściowa! - odparł król.

* * *

Ojciec po długim monologu teściowej zwraca się do syna:
- Synku, przynieś babci krem do ust.
- Który tato?
- Ten z napisem "Kropelka".

* * *

Teściowa przyjeżdża w odwiedziny do córki i zięcia. Drzwi otwiera zięć:
- O, mamusia! A mamusia to na długo?
- Na tak długo synku, aż wam się znudzę.
- A to mamusia nawet nie wejdzie?

piątek, 9 maja 2014

Halo mamusia

Przyleciała blondynka do USA i na lotnisku szuka aparatu telefonicznego, bo chce zadzwonić do domu. Znalazła gościa pobierającego opłaty i pyta.
- Ile?
- A on. 10$
- Nie mam tyle.
- No to możemy to załatwić w inny sposób.
Prowadzi ją do pokoju i każe jej klęknąć. Ona klęka.
- Rozsuń rozporek - mówi gość.
Ona rozsuwa
- Zaczynaj - mówi.
A blondynka...
- Halo? mamusia?

* * *

Dwie blondynki siedzą w kinie. Nagle jedna mówi do drugiej:
- Ten facet, który siedzi obok mnie głaszcze się po nodze!
- Po prostu go zignoruj! - radzi koleżanka.
- Ale on to robi moją ręką!

* * *

Blondynka rozmawia z mamą:
- Wiesz mamo, straciłam dziś cnotę!
- A jak się nazywa ten chłopak?
- Nie wiem!
- Jak to? Nie wiesz, jak się nazywa i poszłaś z nim do łóżka?
- Nie poszłam z nim do żadnego łóżka mamo, to stało się w parku!

Wypracowanie z wątkami

Zaczyna się lekcja polskiego. Dyrektor przyprowadza nową, młodą nauczycielkę, przedstawia ją, po czym siada w ostatniej ławce.
Nowa pani pisze na tablicy "Ala ma kota" i pyta dzieci co tu jest napisane. Zgłasza się Jasio i mówi:
Ale ma tyłek!
Zaczerwieniona nauczycielka odpowiada.
- Nie, Jasiu siadaj.
Wkurzony Jasio siada, odwraca się do dyrektora i mówi:
- A ty jak nie wiesz, to nie podpowiadaj.

* * *

Wraca Jasio ze szkoły do domu i mówi.
- Tato, tato pani zadała pytanie i tylko ja się zgłosiłem.
- Tak? Brawo Jasiu, a jakie to było pytanie?
- Kto nie odrobił pracy domowej?

* * *

Nauczycielka od języka polskiego wchodzi do klasy i mówi:
- Napiszemy dziś wypracowanie, w którym musi występować wątek religijny, historyczny, miłosny i tragiczny. No to zaczynajcie pisać.
Wszyscy zaczęli pisać, a Jasiu siedzi i huśta się na krześle. Nauczycielka podchodzi do niego i pyta:
- A ty Jasiu już napisałeś?
- Tak.
- A mógłbyś nam przeczytać co napisałeś?
Jasio więc zaczął czytać i objaśniać:
"O mój Boże - wątek religijny,
Westchnęła Hrabina - wątek historyczny,
Zaszłam w ciążę - wątek miłosny,
Ale nie wiem z kim - Wątek tragiczny."

czwartek, 8 maja 2014

Nie jestem gotowa na dziecko

Blondynka dowiedziała się, że jest w ciąży i płacze:
- Ja nie jestem gotowa, żeby mieć dziecko. Nie mam pracy, nie mam męża, nawet domu nie mam.
Nagle wpadła na genialny pomysł:
- A może to nie moje?

* * *

Blondynka zaczęła pracę jako szkolny pedagog. Już pierwszego dnia zauważyła chłopca, który nie biega po boisku razem z innymi tylko stoi samotnie. Podchodzi do niego i pyta:
- Dobrze się czujesz?
- Dobrze.
- To dlaczego nie biegasz z innymi za piłką?
- Bo jestem bramkarzem.

* * *

Dlaczego blondynka pije kefir w supermarkecie?
Bo jest na nim napisane: "Tu otwierać".

Kłopot sprawcy

Siedzi facet w barze i wygląda na przygnębionego. Podchodzi do niego jego kumpel i pyta:
- Co jest stary?
- Moja teściowa - odpowiada facet smutno kiwając głową. - Mam z nią poważny problem.
- Wyluzuj - mówi kumpel. - Każdy żonaty ma problem ze swoją teściową.
- Tiaa, pewnie - odpowiada facet - ale nie każdy jest sprawcą jej ciąży.

* * *

Sędzia pyta świadka:
- Widział pan, jak obcy człowiek uderzył pańską teściową. Dlaczego nie ruszył pan z pomocą?
- Ależ wysoki sądzie? We dwóch bić starszą kobietę?

* * *

Poddenerwowany Kowalski pyta szefa:
- Szefie da mi pan urlop, bo teściowa przyjeżdża?
A szef na to:
- Nie ma mowy Kowalski
- Wiedziałem, że z szefa dobry człowiek!

Niesprawiedliwy Ananas

Nauczycielka daje klasie zadanie:
- Dzieci ułóżcie zdanie zawierające słowo "ANANAS".
Pierwsza zgłasza się Małgosia:
- Ananas jest zdrowym owocem.
Później zgłasza się Paweł:
- Ananas rośnie na palmach.
Teraz ty Jasiu mówi nauczycielka. A Jasiu na to:
- Basia puściła bąka A NA NAS leci smród.

* * *

Pani na lekcji pyta dzieci jak sobie wyobrażają św. Mikołaja?
Dzieci odpowiadają, że jako starszego grubszego pana, z białą brodą, w czerwonym kubraku i z workiem prezentów na plecach.
Pani pyta o to samo Jasia. Jasio odpowiada:
- Ja wyobrażam sobie Mikołaja jako starszego grubszego pana z dużą dupą.
- A dlaczego Jasiu?
- Bo mój tata powiedział, że gówno pod choinkę dostanę!

* * *

Jasiu stoi przed salą i wykrzykuje:
- To nielogiczne i bardzo niesprawiedliwe.
Podchodzi do niego dyrektor i pyta:
- Jasiu co takiego jest nielogiczne i niesprawiedliwe?
- Bo ja puściłem bąka i musiałem wyjść z sali, a oni tam siedzą w tym smrodzie.

środa, 7 maja 2014

Dziedziczę wszystko

Przychodzi baba do lekarza:
- Panie doktorze, dziękuję za wspaniałe leczenie.
- Ale ja leczyłem pani męża, nie panią!
- Tak, tak, ale ja po nim wszystko dziedziczę...

* * *

Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze mam gwiżdżące piersi.
- To niemożliwe. Niech pani zdejmie biustonosz.
Baba zdjęła biustonosz, a piersi sruuu, gwizdnęły o podłogę!

* * *

Przychodzi Baba do lekarza i stoi.
- Powie pani w końcu co pani jest?! - pyta zniecierpliwiony lekarz.
- No bo tak jakbym chciała usiąść to bym siedziała i siedziała. A jak się położę to bym leżała i leżała.
Baba w końcu kładzie się na biurko lekarza. Lekarz nie wytrzymuję. Otwiera okno, wykopuję ją i krzyczy:
- A jak cię w dupę kopnę to będziesz leciała i leciała!

Wyróżnienie w szkole

Jasiu przychodzi ze szkoły, mama go pyta:
- Jasiu jak było w szkole?
- A dobrze. Pani mnie wyróżniła, powiedziała że cała klasa to debile a ja największy.

* * *

Pani na lekcji przyrody pyta dzieci.
- Czy znacie jakiegoś ptaka na literę "A"?
Przejęty Jasio wypala:
- A może to Czyżyk?
Pani kiwa głową, inne dziecko coś odpowiada.
- Czy ktoś zna ptaka na literę "B"?
Jasio znów się wyrywa:
- Być może to Czyżyk?
Pani próbuje się uspokoić i pyta kolejny raz.
A czy znacie jakiegoś ptaka na literę "C"?
Jasio teraz już zerkając podejrzliwie na panią mówi:
- Czyżby to Czyżyk?

* * *

 Pani na lekcji odpytywała kolegę Jasia. Potem przyszła kolej na niego. Kolega powiedział do Jasia:
- Odpowiedź na 1 pytanie to 1410 rok, na 2 to Władysław Jagiełło a na 3 naukowcy tego nie stwierdzili. Więc pani pyta Jasia:
- W którym roku się urodziłeś?
- W 1410 - odpowiada Jasio.
- Jak nazywa się twój ojciec?
- Władysław Jagiełło - odrzekł bez namysłu.
- Czy ty masz mózg?
- Naukowcy tego nie stwierdzili.

wtorek, 6 maja 2014

Rower nie chce jechać

Blondynka kupiła nowy rower. po kilku godzinach dzwoni do sklepu z pretensjami
- Mam problemy z rowerem.
- Jakie, proszę pani?
- No, wcale nie chce jechać.
- A wsiadła pani na niego?
- A..., no tak.

* * *

Blondynka wraca roztrzęsiona do domu i mówi do swojego chłopaka:
- W ogóle nie da się jeździć po tym mieście! Skręcam w lewo - drzewo, skręcam w prawo - drzewo, zawracam - drzewo, wszędzie drzewo. Próbuję cofnąć, odwracam się - drzewo...
- Spokojnie kochanie, to tylko choinka zapachowa.

* * *

Dwie blondynki wybrały się na przejażdżkę przez las i jedna z nich pyta:
- Widzisz ten las?
Druga odpowiada:
- Nie, drzewa mi zasłaniają.

Z basenu rowerem

Jak nazywa się najlepszy chiński kolarz?
- Sama Rama.

* * *

Jedzie facet na rowerze i nagle urwał mu się pedał. Podniósł go
mały chłopiec, macha nim i krzyczy:
- Peedaał, peedaał!
Koleś odwraca się i mówi:
- Mój ty mały psychologu...

* * *

Czy wiecie, że to Polacy wymyślili triathlon? Bo to w Polsce idzie się na basen na piechotę, a wraca rowerem...

poniedziałek, 5 maja 2014

Tato i synek

Przychodzi dziesięcioletni synek do ojca i pyta.
- Tatusiu. A co to takiego jest burdel?
Ojciec w szoku. Chwilę się zastanawia, ale uznaje, że powinien coś sensownego odpowiedzieć synowi i mówi:
- Wiesz.. To jest takie miejsce gdzie mężczyzna idzie... I za pieniądze robią mu dobrze.
Synek odchodzi usatysfakcjonowany odpowiedzią.
Następnego dnia w drodze ze szkoły mija wspomniany przybytek i wchodzi do środka. Otwiera burdelmama i z początku nie wie, czy wygonić chłopca, ale widzi pieniądze. Postanawia, że zaprosi go do środka i coś wymyśli. Usadziła go przy stole, przyniosła posmarowane słodkim dżemem kanapki i podała.
Po powrocie chłopiec udaje się do ojca i dumnie mu oznajmia.
- Tato byłem w burdelu, fajnie było... Dwóm dałem radę, trzecią tylko wylizałem.

* * *

W eleganckiej restauracji damulka siada przy jednym ze stolików i zamawia kawę. Gdy ją już dostaje kilkakrotnie podnosi do ust i krzywiąc się z obrzydzeniem opuszcza na dół. W końcu woła kelnera i zniesmaczona mówi:
- Kelner, ta kawa cuchnie brudnym fiutem!
Ten podnosi filiżankę ze stolika, kilkakrotnie wącha i odstawia mówiąc:
- Będzie pani łaskawa wziąć filiżankę w drugą rękę...

* * *

Żył sobie facet na bezludnej wyspie. Miał tam wszystko. Jedzenie, picie do woli, willę, piękną pogodę. Brakowało mu jednak kobiety. Całkiem niedaleko od jego wysepki była druga wyspa, zamieszkiwana przez mnóstwo pięknych i wyuzdanych kobiet. Codziennie obserwował ich harce. One przywoływały go, ale nie mógł płynąć, bo akurat w tym miejscu zawsze było pełno rekinów.
Pewnego dnia, gdy siedział sobie na brzegu obserwując kobiety z drugiej wyspy, pojawiła się obok niego złota żabka.
- Cześć! Jestem złota żabka. Mogę spełnić jedno twoje życzenie. Jedno i tylko jedno. Zastanów się dobrze, bo szansę masz jedyną, niepowtarzalną i ostatnią.
Gość popatrzył na nią i mówi czym prędzej:
- Jebnij mi tu proszę mostek!
Na to żabka staje na tylnych łapkach i zaczyna wyginać się do tyłu, po wszystkim kwituje.
- Toś kurwa wydumał...

Studenci medycyny

Jakie jest ulubione zwierzątko, hodowane przez studentów?
- Panda. Pan da trójkę i wystarczy.

* * *

Studentom trzech uczelni kazano nauczyć się na pamięć książki telefonicznej.
Studenci uniwerka zapytali "A po co?".
Studenci politechniki zaczęli robi ściągi.
Studenci Medycyny zapytali tylko: "Kiedy?"

* * * 

Aula. Wykłady prowadzi starszy profesor. W pewnym momencie przerywa i mówi do studentów:
- Za moich czasów nieobecność na zajęciach usprawiedliwiona była w dwóch przypadkach. Pierwsze primo: kiedy umarł ktoś bliski. Drugie sekundo - choroba udokumentowana zwolnieniem lekarskim.
Z końca sali dobiega głos:
- Panie profesorze, a co jeśli ktoś jest skrajnie wyczerpany seksem?
Cała sala wybucha śmiechem. Profesor po krótkim zastanowieniu odpowiada:
- W twoim wypadku - zwyczajnie możesz pisać drugą ręką.

Przychodzi sina baba

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, mam straszny problem mój mąż zaraził się rzeżączką. Co mam robić?!
- Więc dlaczego mąż sam do mnie z tym nie przyszedł?
- Bo jeszcze o tym nie wie.

* * *

Przychodzi baba do lekarza, wszędzie jest sina, niebieska, zielona...
- O Boże, co się pani stało?
- Panie doktorze, już nie wiem co mam robić... Za każdym razem, kiedy mój mąż przychodzi do domu pijany, to mnie bije.
Lekarz po chwili namysłu odpowiada:
- Znam jeden pewny i efektywny środek! W przyszłości, kiedy mąż przyjdzie pijany do domu, weźmie pani filiżankę herbaty rumiankowej i niech pani płucze gardło i płucze, i płucze.
2 tygodnie później przychodzi ta sama kobieta do tegoż lekarza, jednak wygląda już kwitnąco
- Panie doktorze, cudowna rada! Za każdym razem, kiedy mój mąż dobrze wcięty wtacza się do mieszkania, ja ciągle płuczę gardło, a on rzeczywiście nic nie robi.
- Widzi pani, po prostu trzeba trzymać pysk zamknięty.

* * *

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Mam strasznie owłosioną klatkę.
- To niech pani jeździ windą.