- Stefan, ty mnie już chyba nie kochasz!
- Kocham, jasne że kocham.
- Akurat!
Na następny dzień to samo, i na następny znów. Aż któregoś dnia nie wytrzymała i wybuchnęła:
- Stefan, ty mnie już nie kochasz!
- Dlaczego tak sądzisz żabciu?
- Ten Stachu spod piątki, to musi kochać tą swoją Hankę, wiesz on ją wczoraj zabrał do najdroższej restauracji w mieście!
- Ja Cię kocham bardziej żabciu...
- To udowodnij to wreszcie!
- Dobrze, to w takim razie zabiorę Cię kochanie w jeszcze droższe miejsce, dobrze?
- Oj, Stefciu jesteś kochany! już idę się zrobić na bóstwo!
- Żabciu, nie trzeba, jedziemy tylko zatankować...
* * *
Noc poślubna.
On pyta ją:
- Kochanie dużo ich było przede mną?
Mija godzina, ona dalej milczy.
- Kochanie gniewasz się na mnie za to pytanie?
- Cicho liczę.
* * *
Wracającego późnym wieczorem do domu męża wita żona z wałkiem:
- Ty łajdaku, masz na twarzy szminkę!
- To nie szminka, to krew. Potrącił mnie samochód.
- No... masz szczęście.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz