niedziela, 29 czerwca 2014

Najdroższe miejsce w mieście

Było sobie małżeństwo. On pracował ona prowadziła dom. Jako że trochę już po ślubie tak więc miłość zastąpiło przyzwyczajenie Któregoś dnia żona zagadała do męża siedzącego po pracy przed telewizorem:
- Stefan, ty mnie już chyba nie kochasz!
- Kocham, jasne że kocham.
- Akurat!
Na następny dzień to samo, i na następny znów. Aż któregoś dnia nie wytrzymała i wybuchnęła:
- Stefan, ty mnie już nie kochasz!
- Dlaczego tak sądzisz żabciu?
- Ten Stachu spod piątki, to musi kochać tą swoją Hankę, wiesz on ją wczoraj zabrał do najdroższej restauracji w mieście!
- Ja Cię kocham bardziej żabciu...
- To udowodnij to wreszcie!
- Dobrze, to w takim razie zabiorę Cię kochanie w jeszcze droższe miejsce, dobrze?
- Oj, Stefciu jesteś kochany! już idę się zrobić na bóstwo!
- Żabciu, nie trzeba, jedziemy tylko zatankować...

* * *

Noc poślubna.
On pyta ją:
- Kochanie dużo ich było przede mną?
Mija godzina, ona dalej milczy.
- Kochanie gniewasz się na mnie za to pytanie?
- Cicho liczę.

* * *

Wracającego późnym wieczorem do domu męża wita żona z wałkiem:
- Ty łajdaku, masz na twarzy szminkę!
- To nie szminka, to krew. Potrącił mnie samochód.
- No... masz szczęście.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz