- Zabiłem wczoraj 10 ćmów - mówi baca.
- ciem - poprawia turysta.
- A kapciem.
* * *
Rozmawiają dwie gaździny o swoich dzieciach. Jedna z nich się chwali:
- A mój Jasiek to teroz studyjuje w takim uniwersytecie, co to się tak jakoś nazywo: ugryź - nie, nie ugryź!... użarł - nie, nie użarł... A! Już wim! UJOT!
* * *
Pewna turystka z dużego miasta przyjechała w góry. A że nie miał kto jej poprowadzić na górę poszła do bacy i pyta:
- Baco, a nie wyprowadzilibyście mnie tam na szczyt? Zapłacę.
- Czemu nie, mogę zaprowadzić.
Poszli już w kierunku góry, a że baca był przystojny i dobrze umięśniony to turystka mówi do niego tuż za obejściem:
- Baco, a nie wydymalibyście mnie za tym krzaczkiem?
- No dobra czemu nie.
No to Baca ją bzyknął. Idą i za 50 m turystka mówi do bacy:
- Baco, a nie bzyknelibyście mnie znowu za tym krzaczkiem?
- No dobra.
No to Baca ją bzyknął idą dalej turystka znowu:
- Baco a nie bzyknęlibyście mnie znów?
Nagle baca krzyczy do swojego syna:
- Antek! Antek!
- Co jest tato?
- Przynieś mi kożuch!
- Tata a na co ci kożuch, przecież lato jest, gorąco.
- Bo zanim ja z tą ku*wą na szczyt wyjdę, to już zima będzie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz